Dlaczego polaków nie stać na nowe samochody?

edited czerwiec 2014 w Finansowanie
Pamiętam jak jeszcze w PRL dużo ludzi kupowało nowe samochody. Wprost dziwną rzeczą był zakup używki. Przynajmniej nie spotykany w towarzystwie moich rodziców a nie można chyba określić nas rodziny robotniczej za jakąś specjalną śmietankę narodu...

Mój tato zarabiał w 1981 roku 9000 zł (na stare pieniądze, wiele osób wtedy tyle zarabiało).
Fiat 126p który stał u nas w garażu jako nowiutki z salonu kosztował dokładnie 205 tysięcy. 23 pensje.

Dziś zarobki rzędu 2,5 na rękę nie robią na nikim zdziwienia. Mimo to, tacy ludzie nie jeżdżą prawie nigdy autami za 60 tysięcy. Co więcej, mam kolegę, który zarabia 6000 zł netto i ma samochód... za 8000 zł. I twierdzi, że nie potrafi go wymienić na nowszy, bo nie może odłożyć pieniędzy.

Pytanie dlaczego polaków teraz nie stać na nowe samochody? Bo jakby tak policzyć to pieniądze na nie mają...

Komentarz

  • W PRL ludzie zarabiali niewiele ale dostawali mieszkania. Dziś muszą płacić za ratę kredytu + opłaty nie raz połowę pensji albo co gorsza wynajmować.

    Przedszkola w PRL-u również były darmowe. Dziś wiele osób płaci 800 zł miesięcznie za przedszkole.

    Na wakacje jeździło się z pracy a dziś trzeba zapłacić kilka tysięcy od osoby... no i kasa leci.
  • Za PRL-u było ZNACZNIE mniej samochodów niż dziś. Pamiętam jak "pod moim blokiem" to były może ze 3-4. Nie było żadnego problemu z parkowaniem. Dziś? Główny parking pod blokiem ciągle zajęty (około 20 miejsc). Na przeciwko na uliczce stoi jeszcze z 10 aut. Jak tak kiedyś liczyłem to na wieżowiec w którym są 48 mieszkania jest 50 aut!!!! Oczywiście to nie znaczy, że każdy w bloku ma samochód, bo są tacy gdzie w jednym mieszkaniu są 3!
  • Kwestia podejścia i oszczędnego życia. Znam wielu co zarabiają po 2000 zł i ich stać a znam takich co mają pensje 2-3 razy większe i nie mają zadnego samochodu albo używany za 5000 zł.
  • No i policzcie sobie ile kosztuje wychowanie dziecka. Ile kosztuja rozne sloiki z jedzeniem dla dzieci, gerbery. Dawniej ludzie mieli marchewke z wlasnego pola, przetarli i dali dziecku, mleko od krowy. Dzis leca do sklepu i placa za wszystko krocie!!!!
  • W PRL-u prawie nie było samochodów, takich do jazdy. Dużo ludzi starsze samochody miało "nie na chodzie" przez kilka miesięcy. Trudno było być mieszkańcem bloku i mieć samochód nie na chodzie więc zazwyczaj na blokach ludzie mieli stosunkowo nowe samochody.

    Ale kto je kupował? Tylko ci najlepiej zarabiający i dodatkowo ci którzy mieli, szczęście znajomości oraz jednocześnie nie kupowali od razu np. kolorowego TV bo czekali na samochód. Często zakup auta wiązał się z pożyczą od rodziny na kilka lat i oszczędzaniem na jedzeniu.

    W PRL, tak samo jak dziś, wielu emerytów dopłacało młodym do życia, w tym także do zakupu samochodu. Mogli oni bardziej pomóc gdyż emerytury mieli podobne do dzisiejszych a żyli za grosze, gdyż prąd, węgiel był tani a jedzenie często mieli z własnego pola i obory (to ludzie powojenni). Nierzadko więc dawali synowi czy córce bon na malucha czy poloneza.
  • Chyba jednak trudno porównywać czasy PRL`u i obecne. Wydaje się, że koszty utrzymania były dużo niższe – czynsze, opłaty mediów. Oferta żywieniowa była tańsza (bo bardzo uboga, np. owoce cytrusowe z tylko okazji świąt), restauracje – mało i raczej podłe, kina – tanie, teatry – mało i tanie, wczasy opłacone z funduszu pracy, kolonie dla dzieci też opłacone przez zakłady pracy. Z drugiej strony, to ilu ludzi miało te nowe samochody? Raczej stosunkowo niewielu. Parkingi przed blokami świeciły pustkami, a korków na mieście też nie było. Zresztą nowe auta to chyba na talony były.
  • Dziś polacy mało zarabiają a dalej wydają na jakieś niepotrzebne rzeczy. A to że mieszkamy w biednym kraju nie zrobi że samochody u nas stanieją. W np. Niemczech dużo łatwiej zarobić na jakiś porządny samochód.
  • Polaków nie stać na samochody z salonu ze względu na zarobki. Zakup nowego samochodu za kilkadziesiąt tysięcy, który po 2 lata będzie o połowę tańszy to marnotrawstwo pieniędzy.
  • > Polaków nie stać na samochody z salonu ze względu na zarobki. Zakup nowego samochodu za kilkadziesiąt tysięcy, który po 2 lata będzie o połowę tańszy to marnotrawstwo pieniędzy.

    Żaden argument bo dużo osób pozwala sobie na zakup używanych aut za 40, 50 czy nawet 80 tysięcy złotych. Za tą kwotę spokojnie można kupić nowy samochód. Z salonu. I to z niezłym silnikiem i wyposażeniem.
  • No wszystko zależy bo nikt nie wierzy przecież że ktoś tyle zarabia ile pokazuje średnia. Jak ktoś zarabia niecałe 2000 to za co jak mu na styk na życie starcza??? Ja mieszkałem na wsi to wiem jak tam życie wygląda.
  • Polaków nie stać bo utrzymują pół miliona urzędników, z których każdy musi raz na kilka lat kupić nowego Sparka, i10, upa czy inne pierdzidełko.

    Gdybyśmy nie musieli ich utrzymywać przeciętny kowalski jeździłby nowym autem za 80000 zł. A gdyby był właściwy popyt wewnętrzny to mielibyśmy własne fabryki samochodów i kurs zł do EURO by się umocnił. Dzięki temu autem za 80000 zł byłoby np. nowe Audi A6 a nie tak jak obecnie A1.
  • Tak dokładnie roomi mam nadzieje że rządy Tuska już niedługo się zakończą bo niedługo to nawet na auto za 15000 nie będzie nas stać. Może jak te chore rządy znikną to faktycznie będzie tak jak mówisz. Bo na razie przyszłości dla młodych w tym kraju nie widze.
  • Mało jaki Polak zakupi nowe auto z salonu niestety mało się w Polsce zarabia większość jedzie za granice i tam mieszka jak i pracuje wiadomo min 9 euro na godz. w Polsce pracuje przeciętnie niech zarobi 2000tys odejmijmy opłaty mieszkanie zostaje na życie.No wiadomo Większość ludzi mających firmy biorą auta na firmę czyli w lizink opłaca się wtedy ale niestety na zakup auta z salonu wiele ludzi może jedynie sobie pomarzyć mało kto zdecyduje sie na wzięcie kredytu taka już jest nasza kochana ojczyzna ,nie ma sie co dziwić że większość samochodów jeżdżących na naszych krajowych drogach to auta od naszych sąsiadów z Niemiec
  • Heh, patrząc na moich znajomych to wielu z nich kupuje używane graty za 20 000, 30 000, 50 000 złotych narzeka na drogie części serwis, czyta głupawe fora samochodowe jakiej firmy wtryski, turbo regeneracja itp i pracuje dalej za te 2000 - 4000 zł zamiast kształcić się, uczyć, być dobrym w tym co się robi zarobić porządnie i kupić porządny samochód z salonu. Koniec kropka.
  • Gdyby zarobek był 2500 EURO a nie 2500 zł to by było stać
  • Ale pomysl inaczej, skoro niemca stac na zakup auta za 100000 zl i wymiane co 5 lat to dlaczego polaka zarabiajacego 4 razy mniej nie stac na zakup normalnego samochodu za 50000 zl i wymiane go co 10 lat???

    Dlaczego tyle szrotow jezdzi po polskich drogach! Krew sie we mnie miesza jak widze ze na stacji diagnostycznej przybija sie pieczatke samochodom 20 letnim (widzialem nie dawno przeglad Audi A4 z 1995 roku!), ktore juz wlasciciwie za sam wiek powinny zostac skreslone z eksploatacji!

  • Takim autem za 50 tys dlugo nie pojezdzisz i nie bedzie to jazda komfortowa. Pomyslmy co byles w stanie kupic 10 lat temu za te pieniadze? Przyzwoite Clio II? Jak to teraz wyglada?
  • Mama zawsze mi mówi że za komuny więcej z pensji zostawało by jedznie i rachunki nie były takie drogie. Miało sie jeszcze rodzine na wsi i latem były ziemniaki, kapusta itp. A zimą ubijało się cielaka i było pożywienia że hoho.
    Tak robiliśmy jeszcze do 2000 roku ale potem dziadkowie się pochorowali i nie dają już rady a teraz jak sie do nich przyejdzie tylko narzekaja na sklepowe i drogie jedznie.
  • W tym braku skłonności do oszczędzania rzeczywiście coś jest.

    Pamiętam jak mnóstwo ludzi, którzy żyli gdzieś w okolicach minimum socjalnego kupowało telefony komórkowe choć nie były im do niczego potrzebne. I to w czasach gdy nowy telefon kosztował 500 zł i wystarczał (modelowo) na rok przy czym jeszcze masa ludzi płaciło po 50 zł abonamentu by mieć darmowe minuty... i to wszystko w czasach gdzie pensja minimalna była około 600 zł.
Sign In or Register to comment.